wtorek, 6 lutego 2018

53) Wieczne Miasto

Hey, hey, hello!
Po drugiej stronie monitora GalaxisLPS we własnej osobie. Nie spodziewaliście się mnie tu tak szybko, co? Nie zważając na przeciwności losu - jestem! Przyznam, iż ostatnio stokroć lepiej czuję się na bloggerze niż YT. Dlaczego? Wspomniałam o tym w poprzedniej notce ;)

Dnia dzisiejszego, jak zwykle po moim jakimkolwiek wyjeździe, zaprezentuję Wam fotki, które strzeliłam będąc w Rzymie. Nie są to cuda, jednakże, nie da się ukryć, z części jestem naprawdę dumna. Z resztą - ocenicie sami (czy może raczej same xd)!

- Dobra, dobra, Galaxis, weź nie przedłużaj! 
- No okay, okay...

Jesteście gotowi na odbycie wspaniałej podróży przez samo serce Wiecznego Miasta? Czy czujecie tą energię? Tą siłę? - Nie? Szczerze, ja też nie, ale co tam. Jedziemy więc z tymi zdjęciami-prosięciami (błąd celowy, jakby ktoś nie zajarzył)!

Na blogu, tak jak w szkole, najpierw należy zrobić przedstawienie postaci. Ekhehem...! Brązowa suczka z lewej strony to Carmen (nowy nabytek), natomiast ta z prawej to, już chyba Wam znana, Aleksa. Są to siostry.
  Jak możecie zauważyć; do Włoch wzięłam tylko dwie figurki. Czemu tak bidnie? A no dlatego, iż czułam w kościach, że jak wezmę więcej, to wszystkie pogubię. W sumie, nie żałuję tej decyzji. Gdybym zdecydowała się na większą ilość LPS'ków, najpewniej nie miałabym dla żadnego z nich wystarczającej ilości czasu, choć mając tylko dwa i tak przeznaczałam go na czytanie "Nigdziebądź" od Neila Gaimana, a figurki miałam gdzieś.
  Tą fotografię ↑ wykonałam na balkonie naszego ośrodka. Ośrodka? Czy mogę tak to nazwać? To raczej był kawałeczek mieszkania. Więc: tą fotografię wykonałam na balkonie naszego rzymskiego mieszkania. No. Teraz jest to napisane poprawnie.

  Muszę zaznaczyć, iż mieszkaliśmy w dzielnicy (Cipro), gdzie przyjezdnych było niewiele, dzięki czemu mięliśmy szanse przyjrzeć się normalnemu życiu mieszkańców Italii. Well, jeśli mam być szczera, na tyle ile widziałam, Włochy bardzo mi się podobają. Ludzie są jacyś tacy milsi, spokojniejsi... Można tam spotkać też chyba wszystkie narodowości - z główną przewagą Azjatów. To jest genialne! Co do samego włoskiego - świetny język. Codziennie jeżdżąc metrem nauczyłam się kilku słów:

destro - prawo
sinistro - lewo
uscita - wyjście


Hehe, metro uczy i edukuje. Jak gdyby ktoś pytał: najbardziej lubiłam stacje Barberini, Flaminio i Colosseo. Circo Massimo też bym nie pogardziła. Boże święty, po co ja to piszę?!! Wracajmy do Littlest'ów.

To zdjęcie z wyostrzonymi figurkami dałam na instagrama, zalicza się ono do grupy "tych, z których jestem dumna...". Te chaotycznie ułożone figurki mają swój czar. Wgl podczas tego wyjazdu, odkryłam, choć wcześniej już to wiedziałam - teraz tylko w owym przekonaniu się potwierdziłam, że fotki zawierające tą nutkę artystycznego nieładu, są po prostu ciekawsze i lepiej się na nie patrzy. Wyobraźcie sobie tylko, iż Carmen i Aleksa stoją prosto. Co widzicie? Zdjęcie, być może udane, natomiast nieciekawe.

 Macie tak tutaj dla porównania. Które lepsze? Te czy te u góry? W sumie, opinia nie będzie adekwatna, gdyż jest to inna perspektywa, inne miejsce, ale cóż.

*Pozdrawiam ludzi na tej fotografii :P*

Tutaj postanowiłam pobawić się słońcem ☀
Omgggg, nawet sobie nie wyobrażacie, jak cholernie się bałam, że Carmen spadnie mi z tych kamieni w dosłowne, niedostępne zwiedzającym, ruiny. To byłaby masakra! Zwłaszcza, że gości w Petkowicach od niedawna... Lecz spokojnie. Podczas sesji zdjęciowych nie ucierpiał żaden człowiek ani żaden Pet Shop :)

 Gdyby jednak było inaczej, Carmen spoczywałaby teraz gdzieś pomiędzy tymi murami piwnicznymi.

Mimo iż, słoneczko pierwszego dnia nam dopisywało było mi niewyobrażalnie zimno. Ludzie chodzili porozbierania - krótki rękawek itd. - natomiast ja paradowałam w zimowej kurtce, cały czas z rękami w kieszeniach. Musiałam wyglądać jak świruska. Serio. Ciekawe co inni sobie pomyśleli; "O, chyba przyjechała z Afryki, że jej tak zimno!" - a tu nie, it's a prank bro, przyjechałam z Polski, z kraju o klimacie chłodniejszym niż klimat włoski.

*Dwa zdjęcia zewnątrz różniące się tylko ludźmi [wtf]* 

Nie pytajcie mnie, co jest tutaj, bo nie pamiętam. Na stówę jest to kawałek drogi do Czegoś. Forum Romanum? Raczej tak, chociaż nie dam sobie za to ręki uciąć (ani LPS zabrać ;p). Uyy, aż ciarki mnie przechodzą, gdy pomyślę o tym, jak tam było (przynajmniej mi) zimno. Okropieństwo.

🌿🌿🌿 

Za siostrami tysiącletnia historia i, gdy się przyjrzycie, dźwig. Jako ciekawostkę dodam, iż kiedy tam się znajdowałam, przeleciał nade mną, i innymi stworzeniami będącymi tam, helikopter papieski. Zrobił parę kółek i odleciał hen, hen. Był strasznie głośny -.- (w końcu to helikopter).

Widzicie zabudowania z tyłu? To, jak wiadomo, Rzym. Może i nie wygląda tak okazale jak w telewizji, jednakże ma swój prywatny urok osobisty, któremu, stety czy niestety, się poddałam. Z resztą, nie tylko ja! Carmen od dawna pasjonuje się Italią. Wyjazd do Wiecznego Miasta był spełnieniem jej najskrytszych marzeń. Nikt z Was to czytających, nie jest w stanie pojąć jaka uśmiechnięta i rozradowana była przez cały ten wyjazd! Aż miło patrzeć ;3

❤❤❤

Teraz mała dawka zabytków.

 Ołtarz Ojczyzny
Wiem, że to prawdopodobnie jest troszeczkę dziwne, ale uwielbiam robić zdjęcia pod słońce. Tak, tak - zdaję sobie sprawę z tego, iż jest to wielce nieprofesjonalne, jednakże cieszy moje oczy. Przepraszam xD. Mimo wszystko, fotkę tą uważam za chłam...

Plac Piazza del Campidoglio
Łee, kolejna nieudana fotografia :C Ucięłam górę budynku... Jak żyć (xd)? Jako rekompensatę powiem Wam, iż ten plac zaprojektował Michał Anioł w 1550 roku. Nie mam pojęcia, czy kogoś to w ogóle interesuje, natomiast pamiętajcie - zazwyczaj lepiej wiedzieć za dużo niż za mało.

Ażeby już Was nie męczyć historią, wraz z Aleksą i Carmen, udamy się nad rzekę. Tyber, o ile mnie pamięć nie myli. Byłaby piękny, gdyby ludzie tak jej nie zanieczyścili...

🌊🌊🌊

Spójrzcie na powyższe zdjęcia - niby są takie same, natomiast dosyć się różnią. Istotną rolę odgrywa tu ostrość. Które bardziej do Was przemawia?


"Hey, what a beautiful day
All I need is a taste
Nothing but a good time
Sippin' on sunshine"


Tutaj, moi mili, znowu zabawię się w profesjonalnego przewodnika. Ten obdarty plac przed Wami to Circo Massimo. To właśnie tam odbywały się wyścigi rydwanów. Pomyśleć, że w najlepsze robiłam zdjęcia, stałam, śmiałam się w miejscu, w które wsiąkło tyle krwi, że gdyby ją wydobyć krwiodawstwo nie byłoby już potrzebne...

 🔥🔥🔥


"When it's you and me
We don't need no one to tell us who to be
We'll keep turning up the radio
What if you and I just put up 
A middle finger to the sky?
Let them know that we're still rock n roll"♫


Jak każdy wie - obowiązkowym przystankiem w Romie jest Watykan - oczywiście więc go zaliczyłam. Nie mam jednak z niego jakiś ładnych fotek, dlatego też zaprezentuję Wam ich dość skąpy zbiór.

Dobra; to jest Plac Świętego Piotra widziany z Bazyliki Świętego Piotra. Wysoko, czyż nie?

💫💫💫

Fontanna di Trevi
Jeśli ktoś z Was myśli, że to taka po prostu nieciekawa, szara fontanna - myli się. Łaska z Nieba na mnie spadła, że na fotografii nie ujęłam tej rzeczy ludzi, która się przed nią znajdowała. Doprawdy, rozchwytywane miejsce! Jedna dziewczyna nawet robiła sobie zdjęcia z okazji szesnastych urodzin (miała balony w kształcie 1 i 6, dlatego więc zakładam, że chodziło o urodziny). 

💦💦💦

Ufff, powoli, powolutku zbliżamy się do końca.

Gdy się przypatrzycie, zauważycie, iż Carmen wydaje się dużo bardziej zainteresowana zabytkami niż jej siostra. W sumie - co się dziwić? Aleksa widziała już to wszystko będą w trasie wraz ze swoim zespołem - The Saturdays - a Carmen... ona nawet nigdy nie była za granicą!

Te drzewa wyglądają jak z bajki 🌳

Dalej mam fotki z muzeum, jednakże myślę, iż Was one nie zainteresują. Nie dość, że są brzydkie to tak mało ekspresyjne - jednym słowem żal.pl.

Z całego serduszka pozdrawiam, wszystkich czytających to emosów 👌

I co? Koniec i tocka, jak to mój tata ma w zwyczaju mawiać. Gratuluję, jeżeli wytrwaliście do tego momentu. Jest mi niezmiernie miło.

Nie będę już przedłużać.
Bądźcie zdrów,
zdobywajcie przyjaciół,
do zobaczenia,
no i cześśśśśśśśśśśśśśśśśśs
~GalaxisLPS

niedziela, 4 lutego 2018

52) Zimno lecz teraz

- Galaxis, żyjesz?
- Żyjo.
Siema!
Witam Was przeserdecznie w to zimowe popołudnie po miesiącu ciszy. Głuchej ciszy. Po moim dosłownie ostatnim filmie otrzymałam wiele zapytań typu; Kończysz z blogiem? Zostawiasz bloga? Będziesz jeszcze pisać? itd. Spokojnie, pozwólcie, że rozwieję Wasze wątpliwości - nie, nie zostawiam bloga. Owe wideo dotyczyło tylko i wyłącznie kanał GalaxisLPS. To z niego odchodzę. Nie będę się jednak o tym rozpisywała, wszystko, co miało zostać w tej sprawie powiedziane, zostało ujęte w tym filmie. Kogo to interesuje - zapraszam do obejrzenia, kto ma to w dupie - zapraszam do dalszej lektury ów wspaniałego posta.

Tak na marginesie, gdyby ktoś był ciekawy jaki jest mój nowy, aktualny kanał LPS są to Placki, które lewitują. Wspominałam o nim już parę notek wcześniej, jednakże, no cóż, ludzka pamięć jest krucha i prawdopodobnie nikt już nie pamięta o jego istnieniu.

Na usta zapewne ciśnie się Wam pytanie - Galaxis, o czym notka? Jeżeli mam być szczera, to w pierwszej chwili zamierzałam zrobić photoshoot, natomiast... w mojej głowie kłębi się multum różnych, dziwnych, może i nawet niepokojących myśli, które chcą, a nawet muszą wydostać się na zewnątrz - w przeciwnym razie zjedzą mnie od środka. 
To co, moi mili? Jesteście gotowi?

W pierwszej kolejności wypadałoby poznać główne bohaterki naszych zdjęć - z lewej strony Beriszja, z prawej Aquma (tak, wiem, że to się pisze inaczej :p). Obydwie miśki są kuzynkami, natomiast spotkały się dopiero parę tygodni temu, gdyż Aquma całe życie mieszkała bardzo daleko i nigdy jakoś nie miały okazji się poznać. Szkoda. Dokładnie 21 stycznia wybrały się razem na sanki, a tam odkryły w sobie bratnie dusze. Bratnie? Chyba źle to ujęłam - one są swoimi totalnymi przeciwieństwami! Beriszja jest władcza, stanowcza oraz twardo stąpa po ziemia, a Aquma... jak by to ująć... oglądaliście kiedyś My Little Pony? Co to za pytanie - na 100% tak! Był tam taki cichy, słodki kucyk o imieniu Fluttershy. Aquma jest jej dokładnym odpowiednikiem z tą tylko różnicą, iż ona nie jest w żadnym stopniu nieśmiała. Wracając do kuzynek - różnią się ogromnie, jednakże jak to powiadają, przeciwieństwa się przyciągają. Są jak yin i yang :3

Pierwsza fotka - pierwsza sprawa. W 2018 wszystkie osoby rocznika 00 będą miały osiemnastkę. 6 stycznia dotknęło to właśnie Igi - w sumie mogłabym już powiedzieć; pani Igi. Obiecuję, że ostatni raz o Niej wspominam, przypuszczam, iż to już was męczy. Dla mnie jest to... kuriozalne. Niby wszystko ok, jednakże gdy pomyślę, że ta nastolatka pałająca miłością do LPS nie wróci to... jakoś mi nieswojo. Lecz cóż, czasu nikt z nas nie jest w stanie zatrzymać, czy chociażby cofnąć. Wyobraźcie sobie, za cztery lata to będę ja. Za cztery lata nie będę już Cichą Olą z Siódmej Klasy, ale Olą Zdającą Maturę. Co wtedy będzie? Czy nadal Pet Shop'y będą gościć w moim sercu? Mogę Wam zarzekać, przysięgać, że tak, oczywiście, natomiast nikt, nawet sama ja, nie wie i się nie dowie, co nastąpi jutro, a co dopiero za cztery lata... Kochani, pozostaje nam tylko rozkoszować się chwilą oraz powoli ulatniającym się dzieciństwem :)

Druga sprawa - LPSTube. Dawno mnie na nim nie było, dawno nie nagrywałam oraz dawno nie oglądałam, jedno jednak zapamiętałam - ostatnio pojawia się tam, moim zdaniem, coraz więcej gówna. Niech nikt, broń Panie Boże, nie pomyśli, iż chodzi mi o nowoprzybytych PetkoTuberów! Nie! Mówiąc 'gówno', mam na myśli filmy. Odnoszę bowiem wrażenie, że niektóre osoby pragną nie być LPSTuberami, ale Vlogerami Pod Przykrywką LPS. Tłumacząc; w YouTube'owej strefie Littlest Pet Shop nie ma już tylu seriali, short movie'ów itd., ale jest istne rakowisko Tagów, Challenge'ów oraz Vlogów. Z mojej perspektywy wygląda to tak, że ludzie na siłę starają się odtworzyć vlogowy YT u Littlest'ów z tą tylko różnicą, że nie oglądasz czyjejś twarzy, ale kawałek ręki i figurkę. Dlatego też aktualnie dość rzadko zagłębiam się w tamte strony. Wiem, iż w proponowanych wyskoczy mi coś w stylu ''LPS: Tag z mamą/siostrą/babcią/psem'', a to już na samym wstępie niewyobrażalnie mnie zniechęca. Możecie pomyśleć, że się czepiam - być może to prawda - jednakże musiałam się tym z kimś podzielić. Śmiało, piszcie w komentarzach, po jakiej stronie WY jesteście. Z miłą chęcią przeczytam, co macie na ten temat do powiedzenia :D

Trzecia sprawa. O ile YTeczek schodzi na psy, tak blogosfera - ło ło ło ło ło! Ostatnio nowych blogerów przybywa i przybywa - bardzo dobrze! Staram się wszystkich dodawać do polecanych, jednakże, no nie ukrywam, iż gubię się w tym wszystkim. Tak ma być! LPS'kowe blogiery odzyskują dawną świetność! Ktoś ma Tymbarka?! Wznieśmy toast! Doprawdy, moje serce raduje się bardziej z każdym nowym członkiem tej społeczności - czytelnikiem czy twórcą -> wszystko jedno! Nie wiem, dlaczego w jednej chwili na blogi padł tak ogromny napływ ludności, ale myślę, iż nikt nie będzie narzekać ;3

*to zdjęcie jest moją tapetą na telefonie*
Czwarta sprawa. Skoro już o społeczności mowa, ku memu zdumieniu, wzrosła aktywność na Littlest Pet Shop PL! Gdy byłam pewna, że ta grupka jest dawno martwa, pojawili się nowi członkowie. Genialnie! Lecz, mimo wszystko, nie jest to tak aktywne forum, jak wyglądało w moich marzeniach. Wydaje mi się, iż więcej się dzieje na grupce Egonka, do niej więc Was odsyłam. 
Ludzie interesujący się tym samym, muszą mieć miejsce do wspólnych dyskusji, wymiany zdań oraz innych pierdół tego sortu. Żeby to wypaliło musi być to jednak nagłośnione oraz WSZYSCY muszą chcieć. Patrzę na siebie - kto to mówi...

Piąta sprawa. Wracamy zaś do LPSTube. Gdy już natkniemy się na jakiś ogarnięty serial, zazwyczaj jest on o demonach. Czemu? Nie jest to żadne oskarżenia, sama mam serial o tej tematyce, jednakże bardzo mnie to zastanawia. To przez Xerdę? Chyba tak. Twórcy decydujący się na takową tematykę dzielą się na dwa typy: ci, co myślą, iż się przez to wybiją oraz osoby, które po prostu interesują się/lubią te klimaty. Jak kiedyś był szał na ''hej, jestem nowa w szkole'' tak teraz paranormalia górują w rankingu popularności. Mi osobiście to nie przeszkadza, ale są osoby, które praktycznie rzygają już tym mrocznym fantasy-horror. Bo w sumie - co za dużo to niezdrowo.

Oki, raczej tu zakończę. Fotek mam dużo, dużo więcej, natomiast myślę, że te sześć całkowicie wystarczy. Poza tym, wszystkie rozkminy już wyczerpałam, a nie chcę by było tak 'bez przekazu'.

Tak w ogóle ostatnio mega jaram się mangą.



Na chwilę obecną mam tylko jedną - Ścieżka Młodości (Ao Haru Ride) - ale idą mi cztery następne (Another), więc jest moc 💪

Łee, dla mnie to już ostatni tydzień ferii... Obiecuję, że coś napiszę. Przynajmniej mam taką nadzieję.

Bądźcie zdrów,
zdobywajcie przyjaciół,
elo!
~GalaxisLPS

sobota, 30 grudnia 2017

51) Podsumowanie roku 2017

Hej...
Co tam u Was? U mnie...,  no nie mogę powiedzieć, że dobrze. Niektórzy z Was prawdopodobnie już o tym wiedzą, ale moje konto na MSP zostało chamsko zhackowane i usunięte.
Dobra, w każdym razie ten blog to Lokalne LPS a nie Lokalne MSP - zajmijmy się więc tym pierwszym.

Dnia dzisiejszego, chciałabym podsumować rok 2017 - co osiągnęłam itd.
Przejdźmy zatem do rzeczy!

STATYSTYKI Z DNIA 31.12.2017r., GODZINA 8:00
Łączna liczba postów [wraz z tym]: 50 No grubo XD
Łączna liczba wyświetleń: 25 056 Omg, jak dużo! Dziękuję *-*
Łączna liczba komentarzy: 311 Jezusie, kto by się spodziewał?! Każdy kolejny kom daje mi siłę do dalszego pisania! Dzięki po raz drugi!
Najpopularniejszy post to: 5) LPS Unikaty i popy - co je różni?? 

Co tu więcej pisać? Dziękuję Wam z całego serducha! Tak, tak, wiem, wiem - już ostatnio, z okazji urodzin, była notka, w której się rozklejałam... Lecz czy wdzięczności może być za dużo? Chyba nie...

Moim zdaniem, rok ten był bardzo owocny! Poznałam przewspaniałych ludzi, trzykrotnie wzmocniłam moją miłość do LPS... Właśnie LPS! Jesteście ciekawi, ile zwierzątek zdobyłam w tym roku? Dokładnie 111!!! Jeśli tak dalej pójdzie to za dwa lata moja kolekcja będzie liczyć spokojnie 500 Littlest'ów! To byłoby piękne :')

Ogółem to jak wszyscy wiemy, dzisiaj jest sylwester - ostatni dzień w 2017 roku. Z tej okazji przychodzi do mnie przyjaciółka. Miałyśmy świętować grając w MSP, ale... dziękuję pewnej 'bardzo miłej i uczciwej' osobie...
Ktoś orientuje się, co wypada jutro? Moje urodziny! Stara jestem - wybije mi już równa czternastka. Wow. Ten czas tak pędzi, zanim się obejrzycie będę już na studiach.
Iga 6 stycznia ma swoje osiemnaste urodziny. Będzie pełnoletnia. Jakoś to do mnie nie dociera. W moim sercu dalej zostanie tą kochającą LPS nastolatką.

Ten post się jakoś nie klei. Nie lubię, gdy moje wpisy są krótkie, jednakże dzisiaj nie mam innego wyjścia - kończę. Wolę, ażeby był krótki, niż żeby był bez sensu, szmartz (nie wiem jak to się pisze), mydło i powidło...

Dobrego 2018!
~GalaxisLPS

czwartek, 28 grudnia 2017

50) Pierwsze urodziny bloga! [27.12.2017r.]

Cześć!
Wiecie, co było wczoraj? Pierwsze urodziny Lokalnych LPS!
 O mój Boże, jak ten czas pędzi! Pamiętam moją pierwszą notkę... Pisałam ją totalnie na odwal. Wiedziałam, iż nikt jej nie przeczyta, wtedy byłam świeżo po przeprowadzce z Olka-Pia-LPS (tak, wiem, iż ta nazwa jest zajebista i pomysłowa), a tam, no nie ukrywajmy, świeciło pustkami nie tyle co w liczbie wyświetleń czy komentarzy, ale samych postów było niewiele. Od pierwszego wpisu, który pojawił się 16.02.2015 do ostatniego z 02.02.2017 zdobyłam tam 4154 wyświetleń. Całkiem nieźle.
 Dobra, nie zawracajmy sobie głowy Olką Pia, ten blog nie jest tego warty, wróćmy do Lokalnych LPS. Nie nastawiałam się na żaden sukces. Myślałam, że maksymalnie zdobędę z pięćset wyświetleń. No i w zasadzie stałoby się tak, gdyby nie... Tak właściwie, gdyby nie co? Pamiętam, że kiedy pod drugim postem dostałam komentarz, o mało co nie wybuchłam ze szczęścia. To było piękne. Otrzymałam go od Rosaline LPS. Nawet teraz, po tych 365 dniach, dziękuję. Dziękuję z całego serca. 
 Zaczęłam aktywniej obczajać inne Petkowe blogi oraz zauważyłam, iż ludzie je piszący, tworzą coś na wzór ''małej społeczności''; znają się, kojarzą nawzajem swoje figurki oraz ich historie, nie rywalizują.
 Nigdy, ale to nigdy niczego nie komentowałam, jednakże z czasem również zapragnęłam być chociażby małą cząstką tego wspaniałego świata. Pierwszy raz przełamałam się u MeCatze. Nie pamiętam, co dokładnie napisałam, jednak na bank miało to chamskie zakończenie → ''Jestem nowa w świecie LPS'owych blogów. Wpadniesz do mnie?''. Tak... Dalej mi za nie wstyd... Co było później? Wkręciłam się do blogosfery i... i po prostu jestem. Jestem, piszę oraz nie zamierzam przestać. Tak jak każdy człowiek mam wzloty i upadki, jednakże na tym polega sens naszego istnienia - musimy upaść by wstać.
 Wiem, że w porównaniu z innymi piszę dość rzadko, ale towarzyszy mi bardzo nieprzyjemny paradoks; gdy mam pomysł - nie mam czasu, gdy mam czas - nie mam pomysłu. Przykre. Nie mam zamiaru, w każdym razie, wymyślać czegoś na siłę, tworząc dwu zdaniowe notki bezsensu, bez przekazu. Jeśli już piszę, chciałabym wnieść coś pożytecznego do tego internetu. Nie twierdzę, że mi się to udaje, jednak robię co w mojej mocy aby czymś zainteresować, może nawet zaintrygować czytelnika.
 Jak już z tysiąc pięćset razy wspominałam, moją największą inspiracją, rzekłabym wręcz guru, jest Iga2000 (SuzanaGinger). Ktoś może krzyknąć ''No i co z tego? Cały czas to powtarzasz, a i tak jesteś niczym!''. Tak, prawdopodobnie niektórych z Was zastanawia, po cholerę wspominam ciągle tą wielką blogową legendę - przecież ona już odeszła. Sęk właśnie w tym - odeszła. Moją misją jest sprawić, by pamięć o niej nie zaginęła. ALE DLACZEGO? Praktycznie podczas pisania każdej notki mam otwartą drugą kartę z wyszukiwarką archiwalnych, usuniętych stron z otwartym jej blogiem. Teraz też. PO CO? Szczerze, nie wiem. Zauważyłam, że to jakoś dziwnie dobrze na mnie działa. Może i jestem porąbanym dzieckiem, ale taka prawda. Spróbujcie kiedyś, mi to ogromnie pomaga. Do brzegu, czemu ją tak rozpamiętuję? By okazać moją wdzięczność. Iga mnie nawet nie znała, jednakże w wielu kwestiach, nie tylko związanych z LPS, mi pomogła. Dziękuję.
 Dziękuję także Wam wszystkim, moim Czytelnikom. Bez Was, ogromnie jest to możliwe, dawno dałabym już sobie spokój z blogiem. Dziękuję każdemu z osobna. Dziękuję za to, że jesteście i czytacie. To dla mnie wiele znaczy :)
 Pamiętajcie - cokolwiek robicie, a sprawia Wam to przyjemność, róbcie to. Co z tego, że nie wychodzi - róbcie to aż w końcu wyjdzie. Gdy po upływie zaledwie roku przeglądam moje stare wpisy, z ręką na sercu mogę stwierdzić, że poziom mojego pisania wzrósł. Nauczyłam się lepszych, ciekawszych sformułowań i nieco (lecz niecałkowicie) poprawiłam się z gramatyki. Na początku szóstej klasy byłam szarą, nie najlepszą uczennicą z języka polskiego, natomiast teraz przygotowuję się do drugiego etapu konkursu wojewódzkiego. Nie wierzę w to, że przejdę dalej, ale wspaniałe wspomnienia zostaną. Wspaniałe wspomnienia i świadomość - może jednak nie jestem do niczego?

Tym jakże sympatycznym akcentem, pragnę zakończyć mój wywód. Wywód - nie post! Chciałabym się jeszcze bowiem z Wami czymś podzielić.

Po pierwsze. Reaktywowałam mój stary kanał na YT - TheLewitującePlackiLPS. Nie wiem dlaczego. Kiedyś prowadziłam go z moją przyjaciółką, która od LPS odeszła już grubo ponad dwa lata temu. Po co mi on teraz? Przecież mam Galaxis... Jak pisałam powyżej - nie wiem. Mięliście kiedyś uczucie w głębi serca, że musicie coś zrobić? Tak ja właśnie mam z tym kanałem. Coś mi podpowiada, iż była to dobra decyzja, jednakże to okaże się dopiero za kilka lat.
Niech nikt nie myśli, że opuszczam Galaxis!! Co to, to nie!!! Nie śmiałabym!!!


Macie tutaj ↑ pierwszy odcinek serialu. Mogliście gdzieś już kiedyś usłyszeć ''Power Of Amber'', dlatego iż prowadziłam ów serię na moim jeszcze to innym kanale - TheMiętowaLPS (usunięty). Zapraszam do obejrzenia ;3

Po drugie. Otwierając blog Suzany, zauważyłam coś ogromnie interesującego...:


Nigdy nie zwróciłam na to uwagi. Dałabym sobie rękę uciąć, iż w tym miejscu był tekst ''Jestem 13,5 letnią dziewczyną...''. Wow, to mnie naprawdę zszokowało. Wykorzystajcie tą wiedzę jak chcecie, ja chciałam tylko się tym z Wami podzielić.

To jest już koniec, nie ma już nic, jesteśmy wolni, możemy iść!!!!


Bądźcie zdrów,
zdobywajcie przyjaciół,
do zobaczenia,
no i jeszcze raz DZIĘKUJĘ <3
~GalaxisLPS

sobota, 2 grudnia 2017

49) Jak wróżyć z LPS?

Heyy!
Dzisiaj jest już drugi grudnia. Rozumiecie, co to oznacza? Przedwczoraj były Andrzejki!

Nie mam pojęcia, czy wiecie, ale żywię ogromny sentyment do starosłowiańskich świąt jak na przykład Sobótka, czy same Andrzejki. Nie obchodzę ich jakoś specjalnie, najwyżej zrobię z ich racji dyskotekę w Petkowicach, natomiast uważam, iż nie powinniśmy o nich zapomnieć, ponieważ stanowią one fundament naszej polskiej historii.

Może troszkę na to za późno, natomiast z racji wymienionej wcześniej... uroczystości? Mogę tak to nazwać? Przygotowałam dla Was trzy sposoby na LPS'owe wróżby. Nie bierzcie ich oczywiście na poważnie - jest to forma zabawy :)

No to co? Bez zbędnego przedłużania - jadymy!

1. Kubeczki ☽
Dzięki tej wróżbie 'dowiecie się', co czeka w Was w 2018 roku. Do jej wykonania potrzebujecie dowolną ilość kubeczków, filiżanek, szklanek lub czegokolwiek czym da się zakryć niewielki przedmiot. Gdy macie je już załatwione, dobrze by było sprawić sobie kilka Petków - musi być ich tyle ile kubeczków.


LPS, które wybierzecie muszą posiadać choć troszkę rozbudowaną historię bądź charakter. Jeżeli nie potraficie ich wymyślać, albo, kawa na ławę, nie jara Was to, przypiszcie do nich cechy postaci dowolnego Littlest'owego serialu. Muszą one po prostu kojarzyć się Wam z jakimiś wartościami.


I tak, Kamila, z uwagi na swoje przeżycia, w naszej wróżbie reprezentuje sukces, Gina - szczęścia, a Luna - miłość. Wy naturalnie możecie przypisać swoim figurkom inne swoistości. Macie tutaj parę przykładowych:
◾ bogactwo,
◾ przygoda,
◾ spotkanie nowych ludzi,
◾ spełnienie się marzeń.


Teraz musicie zakryć wszystkie Petki kubeczkami, wymieszać (najlepiej wyjść i poprosić o to kogoś z domowników) i bez dłuższego zastanowienia podnieść jeden z nich. Figurka, która Wam wypadnie, będzie waszą przyszłością. Jeśli jej cechą będzie, dajmy na to miłość, znaczyć to będzie, iż w 2018 roku znajdziecie swoją drugą połówkę itd.
Chyba w miarę logicznie to wyjaśniłam. Koniecznie podzielcie się w komentarzu, co Wam wyszło!

2. LPS, który jest Ci pisany ☾
Atmosfera tej wróżby będzie mniej słowiańska, niemniej jednak ciekawa ;D Za jej pomocą dowiecie się, jaki Petek Was odzwierciedla. Wykonanie jest ogromnie proste, a potrzebny będzie tylko komputer.
Zaczniemy od 'matematykowania'. O co chodzi? Obliczymy numerek ów wspaniałej figurki. 
Rozpoczynamy dodaniem wszystkich liczb w roku waszych narodzin. W moim przypadku jest to 2004, dodaję więc 2+0+0+4 i otrzymuję wynik 6. Teraz dodaję do niego sumę liczb miesiąca i dnia urodzin. Ja rocznicę przyjścia na świat obchodzę 1 stycznia, w takim razie dodaję (1+1)+6 i wychodzi mi 8. W tym momencie jesteśmy zmuszeni policzyć wszystkie literki w waszym pełnym imieniu i nazwisku oraz dodać je do poprzedniego wyniku. U mnie wygląda to tak: imię - 10 znaków, nazwisko - 8, co daje 18, a razem z wcześniejszą sumą równa się 26 (8+10+8). Na koniec to, akurat w moim wypadku, 26 musimy pomnożyć przez 13, czyli 26×13=338 - to jest kratka naszego Pecia.
Mam wątpliwości, czy dobrze to wyjaśniłam, dlatego też wstawiam tutaj schemat:



Dobra, teraz potrzebujecie tylko internetu. Wpiszcie w Google Grafikę ''LPS'' oraz liczbę, która Wam wyszła (oczywiście przed nią postawcie #). Jaki PetShop jest Wam pisany?
Mi wyszedł ten konik:

Słodziak *^*

3. Kwadrat i szpilki ☽
Ta wróżba jest przekształceniem dość popularnej andrzejkowej zabawy. Aby ją wykonać potrzebujecie jednej szpilki oraz wydrukowanego LPS'owego kolażu z dowolnymi figurkami. 



Mogą być to wasze marzenia, unikaty, popy lub po prostu ładne figurki. Co chcecie! 
Po wydrukowaniu naklejcie Wasz kolaż na brystol lub kawałek kartonu i sprawcie sobie asystenta. Poproście go o potrzymanie Waszego dzieła, a sami z zasłoniętymi oczami, na oślep, wbijcie szpilkę w miejsce, które podpowiada Wam intuicja. Otwórzcie oczy i zobaczcie, na którą figurkę trafiło - ona jako pierwsza z całej listy wejdzie w skład Waszej kolekcji.

-----------------------------------------

Oki, na tym zakończymy. Pisałam tego posta ponad trzy godziny i naprawdę nie mam siły się już bardziej rozpisywać. Przepraszam.

Mam wielką nadzieję, że jeśli wykonaliście powyższe wróżby nieźle się bawiliście :)

A więc,
do napisania,
no i cześśś ^^
~GalaxisLPS

poniedziałek, 20 listopada 2017

48) Rudy #112

Hej!

Ten tydzień był... powiedzmy, że dziwny. Dziwny? To chyba jednak nieodpowiednie określenie. Zależy pod jakim kątem spojrzymy na te wszystkie wydarzenia.
Po pierwsze, od poniedziałku do czwartku zawalona była sprawdzianami, kartkówkami i tymi innymi przekleństwami każdego ucznia. Mój dzień wyglądał w ten sposób: wstawałam, jadałam, doprowadzałam się do ładu, zbierałam pieniążki na MSP (xd), szłam do szkoły, wracałam, uczyłam się, szłam spać. Kreatywnie, wiem o tym. Lepiej to nie będzie brzmieć, gdy dodam, iż przed snem czytałam lekturę - Balladynę. Ach, monotonne życie każdego młodego Polaka...

W piątek nie poszłam do budy. Nie dlatego, że mi się nie chciało, o nie, nie! W piąteczek, moi drodzy, wybrałam się wraz z rodzicami do rodziny osiadłej w Bydgoszczy. Spędziłam tam cały weekend! Rozwinę tą myśl jednak nieco później.

---------------------------------

Przyznam, iż jestem ogromnie podekscytowana tym wpisem. Opiszę Wam w nim historię wspaniałego Petka, jakim jest... Rudii! Nie kojarzycie go? Niemożliwe! Jest to przecież Rudy, ten co brał udział ekspedycji, Rudii to jego pełne imię ;)

Oto i nasz bohater!
Jego opis zacznę od strony formalnej - gdzie go kupiłam i takie pierdoły - więc skoro już o tym mowa; Rudy przywędrował do mnie ze sporą grupką innych LPS, które nabyłam wraz ze szpitalem za dokładnie 75 złotych na Allegro, gdy byłam w czwartej klasie. Początkowo nie różnił się on niczym od innych Littlest'ów. Po prostu był - nic specjalnego z nutą wyjątkowości, jak u wszystkich moich figurek. Zaczęło się później..., do tego jednak dojdziemy niebawem.

Podczas nagrywania czwartego odcinka serialu The Best Camp, jeszcze za czasów Olki Pia, zgubiłam go w ogródku mojej babci, na skutek czego dopadły go psy oraz odgryzły część ucha. Musiałam następnie zmienić całkowicie sens i fabułę serialu.


Ten filmik jest niepubliczny. Przedstawia całkowicie improwizowane, opanowanie sytuacji z uchem. Co o tym myślicie? Kręciłam to prawie trzy lata temu (w 2015), przepraszam więc za głos i... w ogóle za wszystko.


Okay, przyszła pora na biografię z prawdziwego zdarzenia!

Rudii na początku swojego pobytu w Petkowicach (tak, zmieniłam nazwę, o tym w innym poście) mocno angażował się w medyczne życie miasta. Mimo, iż to tylko piętnastolatek przeszedł tyle kursów na ratownika medycznego, że niejeden dorosły mógłby się przed nim wstydzić.Wykuł je wszystkie na blachę, a co najważniejsze, nauczył się stosować tą wiedzę w praktyce. Po niedługim czasie lokalny szpital zaproponował mu staż. Rudy oczywiście bezzwłocznie się zgodził. Staż w szpitalu? To naprawdę ogromna szansa dla kogoś, kto w przyszłości starać się będzie o pracę lekarza. Z racji, iż Rudii serio nieźle radził sobie za kółkiem, została mu przydzielona posada kierowcy karetki. Należy wspomnieć, że nie na cały etat.


W szkole nasz bohater poznał swoją najlepszą przyjaciółkę - Raven. Była to niewyobrażalnie nieśmiała osoba; nie odzywała się do nikogo poza nim oraz siostrą Daphne. Ona również często wpadała do szpitala. Była praktykującą pielęgniarką.

Nie da się ukryć, Raven czuła coś do Rudego, czuła i to bardzo mocno. Kochała go i nadal kocha. Nie jako przyjaciela - kocha go jako kogoś więcej. Wynikało z tego wiele przykrych incydentów - była ona ogromnie przewrażliwiona, a co gorsza zazdrosna. Gdy Rudii choćby tylko gawędził z inną dziewczyną, Raven od razu zaczynała szlochać, natomiast po jej odejściu głosiła mu kazania.


Rudy niegdyś często jeździł ze znajomymi na imprezy do sąsiedniego miasta (czyli szłam wtedy do przyjaciółki). Tam właśnie poznał swoją pierwszą miłość - Aurelię. Zatańczyli ze sobą raz, drugi i w końcu postanowili wymienić się telefonami. Chwała Bogu, Raven nie było w ten czas na zabawie. O całej sprawie dowiedziała się dopiero trzy dni później, po czym odbyła z naszym bohaterem jedną z ich największych kutni.

Po trzecim powrocie na balangę do PetYork, Rudii i Aurelia pocałowali się oraz stali się oficjalnie parą. Związek na odległość nie był łatwy (Aurelia była LPS mojej przyjaciółki, teraz jest moja). Przetrwał jednakże to co miał przetrwać.

kadr z filmu The Best Camp #2

W 2015 roku Rudii przeszedł kasting do wakacyjnej produkcji The Best Camp. Mimo, iż na początku nie odgrywał on żadnej znaczącej roli, jego sukces ogromnie go zmotywował. Postawił sobie wtedy jeden cel - utkwić w pamięci widzów.

kadr z filmu The Best Camp #5

Podczas nagrywania czwartej części TBC chciał się popisać i niepostrzeżenie odłączył się od ekipy filmowej. Niestety jednak zabłądził, nie znał okolicy, na skutek czego dopadły go wilki i odgryzły mu prawe ucho. Krwawiąc spędził noc pod zeschłym krzakiem w nadziei, że nie spotka powtórnie swoich oprawców. Następnego dnia został odnaleziony przez zespół ratowniczy oraz natychmiast przewieziony do petkowickiego szpitala.


 kadr z filmu The Best Camp #5

''Jesteś kaleką.  Już nigdy nie będziesz słyszał na to ucho.'' - takie oto zdanie usłyszał nasz biedny Rudy po wykonaniu głębszej analizy. W rzeczywistości, jak i serialu, bardzo się tym przejął. Bał się, iż zostanie wydalony ze studia filmowego, dziewczyna go rzuci, natomiast inne PetShop'y będą się go bały.
Naturalnie, mylił się. Ów okoliczność sprawiła, że TBC stało się znacznie ciekawsze, co przyczyniło się do dania mu większej roli.

kadr z filmu The Best Camp #7

Modyfikacja jego postaci polegała na dodaniu do fabuły romansu z Laylą. Dostał także podwyżkę oraz odszkodowanie, ale to tak na marginesie. Nie wszystko było jednak tak kolorowe. O nie, nie! Aurelia bezpodstawnie zaczęła podejrzewać, iż Rudii zdradza ją ze swoją filmową miłością. On próbował jej wyjaśnić, że to tylko taka rola, że to nic nie znaczy, że poza planem nawet nigdy nie zamienił choć słowa z Laylą. Wszyscy wiemy, jakie są kobiety - nie uwierzyła mu, co doprowadziło do ich zerwania, nie tylko związku, ale także kontaktu.


Być może nasz bohater dalej chodziłby załamany, gdyby nie poznał swojej aktualnej dziewczyny Lucky. Spotkali się oni w swoich najgorszych, życiowych momentach - Rudy stracił ucho, dziewczynę i sens życia, natomiast Lucky próbowała uwolnić się od nałogu narkotykowego oraz złego towarzystwa. Wspólnymi siłami, razem, pokonali przeciwności losu, wyszli na prostą, a teraz zastanawiają się nad kupnem własnego mieszkania.

Oczywiście, gdy Raven dowiedziała się o kolejnej wybrance serca swojego przyjaciela, nie szczędziła mu przestróg i pouczek. Wypaliła nawet, że to ONA powinna być jego dziewczyną, a nie, cytuję, ''jakaś niedorozwinięta menelka''. Po tym zajściu, jak zapewne się domyślacie, Rudii nie wytrzymał oraz całkowicie odciął się od upierdliwej kumpeli.

Na koniec dodam, że został on wyrzucony ze szpitalnego stażu. Liczne nieobecności spowodowane próbami oraz niepełnosprawność słuchowa, całkowicie przekreśliły jego marzenia o zostaniu lekarzem. On jednak się tym nie przejął. Przecież, ma u boku swoją największą miłość..., czego chcieć więcej?

----------------------------
Jak oceniacie Rudego i jego życie?
----------------------------

Szczerze mówiąc, gdyby nie jego ucho prawdopodobnie nie dedykowałabym mu notki. Dzięki ów ubytku idealności, stał się ciekawszy. Może i jest to dziwne, ale ta wada sprawiła, że wymyśliłam mu lepszą historię, a Wy mięliście o czym poczytać :)

O Bydgoszczy zrobię osobny wpis-lis, ponieważ wydarzyło się tam dość sporo iście Littlest'owych spraw. Mam nadzieję, iż pojawi się jeszcze w tym roku w tym tygodniu. Oczekujcie!

Ja tymczasem będę już uciekać.
Bądźcie zdrów,
zdobywajcie przyjaciół,
do zobaczenia,
no i cześśś <3

sobota, 11 listopada 2017

47) Ile ważą LPS?

~Siemandero ^^
Po drugiej stronie ekranu nikt inny jak GalaxisLPS we własnej osobie! Trzy tygodnie mnie tu nie było. Nie wynikało to jednak z braku jakichkolwiek pomysłów (miałam ich nawet nadmiar), ale niestety z braku choćby odrobiny wolnego czasu i... dupnego światła.
Mimo pustki na blogu i LPS'owym YT byłam dość mocno aktywna na MSP i kanale poświęconym tej gierce - CzarnaRosaMSP. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta - filmy o MovieStarPlanet nie wymagają dobrego światła, odpowiedniej scenografii, czy literackiego skupienia. Nie! Przy nich po prostu odpalam Bandicam/Camtasię i dalej lecę z górki.

Od paru ładnych dni mocno zastanawiam się na zakupem Soft Box'u. Umożliwiło by mi to nagrywanie o bardziej elastycznych godzinach oraz na stówę poprawiłoby moją systematyczność. Do 'listy rzeczy potrzebnych' kwalifikuję również lustrzankę. Jezu Chryste, gdy porównałam wideo nią kręcone z moim, nagrywanym amatorską kamerą, filmem, oficjalnie dostałam załamki. Moja jakość [*] Ale cóż... Jedyne co mogę zrobić na chwilę obecną  to oszczędzać, oszczędzać i oszczędzać.

Ów post miał być Świąteczną Listą Życzeń, natomiast byłby on totalnie bezsensu, ponieważ doskonale wiem, co dostanę.
Z racji tego, że w tym roku szkolnym zaczęłam trenować karate, na Mikołajki przewidziane jest kimono wraz z ochraniaczami, zaś na Boże Narodzenie chyba wybłagałam wspomniany wcześniej, prosty Soft Box.
Ale chwila! Co z urodzinami? - w końcu to już pierwszego stycznia! Ojej, szczerze to nie wiem, spekuluję jednak, iż będzie to płyta zespołu Skillet, albo coś na zasadzie ''jedziemy do sklepu, wybierasz, co chcesz''.

Na sam koniec tego jakże interesującego wstępu, muszę się Wam czymś pochwalić - w poniedziałek (06.11.2017r.) byłam na wojewódzkim konkursie z języka polskiego! Ten gramatyczny przegryw może jednak coś tam umie... 😂 Wyniki będą dopiero za dwa tygodnie, jednakże nie liczę na cud. Nie oszukujmy się - może czasami ładnie coś nabazgrolę, natomiast w Polsce istnieje ogromne grono ludzi DUUUUUŻO bardziej uzdolnionych i po prostu LEPSZYCH. W każdym razie super było spróbować, super było się sprawdzić i oczywiście dostać szósteczkę z polaka za udział B)

----------------------------------------

Okay, przechodzimy już do spraw ściśle LPS'owych.

Ile ważą LPS? - czy ktoś z Was kiedykolwiek się nad tym zastanawiał? Myśleliście ile to gram szczęścia, mieści się w Waszej kolekcji? Ja tak :)
Niestety czas to pieniądz (zwłaszcza dzisiaj, bo idę do kina na Listy do M xd) w związku z czym nie mam czasu na upychanie prawie trzystu figurek na malutkiej, kuchennej wadze i powtórne ustawianie ich na regał. To ostatnie zajmuje prawie dwie godziny! O czym Wam więc napiszę??? Powiedzmy, że moje ''masowe'' spostrzeżenia ☺️

Mówiąc w skrócie - dnia dzisiejszego nie widziałam, co z sobą zrobić i ważyłam poszczególne Littlest'y. W jakim celu? Z czystej ciekawości ☻
Zapraszam.

Jako pierwszy rozważymy mój najukochańszy, jak i za razem najliczniejszy, kształt - Shorthair'y.
Średnio taki kotek ma masę liczącą dwanaście gramów, jednakże gdy zawiera on magnes, zazwyczaj podbita jest ona do trzynastu lub dwunastu i pół. Ku mojemu wielkiemu rozczarowaniu podróbki ważą tyle samo - ach, już liczyłam, że wynalazłam niezawodny sposób na ich identyfikowanie... No cóż, z bólem serca muszę powiedzieć trudno.
Łączna suma mas moich trzynastu Short'ów to około sto sześćdziesiąt gramów. Ej, czyli aby mieć równy kilogram musiałabym mieć ich aż (uwaga, moja matematyka) osiemdziesiąt dwie sztuki. Tyle chyba nawet nie ma XD

Tutaj prezentują się nam Collie. Wszystkie cztery ważą razem dokładnie sześćdziesiąt gram, przez co możemy już na wstępie stwierdzić, iż ich średnia masa jest większa od powyższych kotków. W przeciwieństwie do nich, ciężary Collie bardzo się wahają. W czasie gdy Jacke (ten brązowy) ma czternaście gram, Dean (ten dziwny) ma ich aż szesnaście. Być może spowodowane jest to faktem, iż Dean posiada w swoim ciałku dwa magnesy. Pozostałe dwie figurki liczą po piętnaście gramów.

Spanielki - proszę bez bólu dupy, że dużo popów, wyszło to ze zwykłego przypadku ;]
Jeden Cocker Spaniel waży mniej-więcej siedemnaście gramów. Całość mojego zbioru, czyli sześć takich, waży sto pięć.
Bardzo, ale to bardzo mnie to zdziwiło - Kora, ta która stoi na samym środku, ma dziewiętnaście gram! Jako jedyna! Trochę podejrzanie dużo, nie sądzicie? Dzięki temu wpadłam jednak na genialny pomysł zabawy - Kora uznała, iż jest za gruba i zaczęła się ostro odchudzać. Niestety długo nie przynosiło to oczekiwanych efektów i postanowiła zastosować niebezpieczną metodę, zwaną Pro Ana. Nie będę tłumaczyć co to jest, kto wie - ten wie.

Mimo wszystko; bulldogi w swojej masie nie mają sobie równych! Waga jednego wynosi dwadzieścia trzy gramy! Szaleństwo 😎 Spodobałyby się mojej koleżance - ona zawsze powtarza, iż grube psy są najlepsze 😂 A Wy jak myślicie?

Przyszła pora na... Walkables! Możecie zaobserwować tu mój nowy nabytek - niebieska foczka Doriss. Pssst! Za niedługo na kanale pojawi się Shopping!
Łączna masa chodzących Petków to sześćdziesiąt dziewięć gram. Każdy z nich ma inną ciężkość; foka dwadzieścia trzy, zefirek dwadzieścia pięć, jamnik dwadzieścia dwa - są porównywalne z bulldogami. Co się dziwić? Mają przecież baterie i te inne duperele.

Na ostatni ogień idą 'moi miejscy Giganci' lub, według oficjalnej nazwy, Deco Pets + duża wróżka. Ważą razem trzysta osiemdziesiąt sześć gramów, a jest ich tam cztery, więc aby mieć kilogram trzeba by było mieć ich jeszcze około sześć, chyba. Ja tam jestem noga z matematyki - w sprawach obliczeniowych nigdy, ale to przenigdy mi nie ufajcie XD.
Tak btw - chcielibyście posta o Miejskich Gigantach? Miałam napisać go już wieki temu, po tym jak opublikowałam tę notkę, jednakże coś nie pykło. Według mnie jest to bardzo ciekawe zagadnienie - trudno, nawet jak nikt nie będzie chciał, zrobię o tym wpis prędzej czy później (:

W sumie, to by było na tyle.

----------------------------------------

Zdaję sobie sprawę z tego, że, no, dzisiaj było dość krótko. Mam jednak na swoją obronę przekształcone, polskie powiedzenie - lepiej krótkie napisać, niż nie napisać. Tak, to będzie moje motto. Nie... Moje powiedzenie powinno brzmieć ''Jak piszesz rzadko to (nwm co tu wstawić)... masz mordę gładką?''. Oj nie, motta zostawię ludziom mądrzejszym ode mnie.

Prawdopodobnie jeszcze tego wieczoru wrzucę na YouTube ósmą część Magii Cienia. Prawdopodobnie... Przygotujcie więc się psychicznie! ☺️

↓ Na zakończenie mam dla Was zadanie domowe; przesłuchajcie poniższego utworu ↓


Moim zdaniem jest to ósmy, a nawet dziesiąty cud świata <333

A więc Kochani, żegnam się z Wami! Życzę miłej niedzieli i udanego tygodnia! Mam nadzieję, że prędko coś napiszę ;] 

Bądźcie zdrów,
zdobywajcie przyjaciół,
do zobaczenia,
no i cześśś ✮✮✮