środa, 9 maja 2018

54) Zostałam sama

Dzień dobry,
po tej stronie nikt inny jak Galaxis i uprzedzając wszystkie pytania - tak, wróciłam, choć właściwie nigdy nie odeszłam. Potrzebowałam tych trzech miesięcy by stać się lepszym człowiekiem grać w MovieStarPlanet, więc teraz przychodzę do Was z nowymi pomysłami jak i nową dawką energii.
Podczas mojej nieobecności zmieniło się tylko to, że z wady wzroku -0,25 przeszłam na prawie -2, jednakże dla Was ta różnica nie będzie w ogóle zauważalna. Co tu jeszcze napisać? Byłam w Anglii, kupowałam mangi, spotykałam się ze znajomymi - ogarniałam sprawy typowe dla nastolatki. Mój konkurs z polskiego, o którym wspominałam Wam już wcześniej, zakończył się. Dostałam się do finału, ale nie na podium. Szkoda. Za to w szkolnym-próbnym-teście-ósmoklasisty zdobyłam 100% B) Tylko mówię... :)


W dzisiejszym jakże boskim wpisie-lisie opowiem Wam pewną historię. Zabierałam się do opisania jej już w grudniu, natomiast, no... coś nie pykło. Znaczy, może inaczej - post został skończony, ale ze względu na swoją beznadziejność usunięty. Jesteście ciekawi o co chodzi? Nie? No cóż, i tak Wam powiem :3 Naturalnie sprawa ta łączy się z LPS, atoli i ja jestem w nią zamieszana. To trochę przykre, wszakże prawdziwe.


a więc było to tak
Ponowną miłością do Littlest Pet Shop zaraziła mnie moja ex przyjaciółka (na potrzebę notki nazwiemy ją Edyta). Wszystko wydarzyło się, gdy w wakacje 2014 złamałam nogę. Edyta przyszła do mnie, do domu i, jak to dzieci, zaczęłyśmy się bawić - czym? Chyba nie sposób się domyśleć, że Petkami! Oczywiście wszystko nagrywałyśmy. Był to nieduży gest, natomiast wystarczył do rozpalenia we mnie ledwo przygasłych płomyczków dawnej, przedszkolnej miłości. W wielkim skrócie - stałam się Ritorupetto (Ritorupetto - nazwa mojego autorstwa, oznacza to samo co Otaku do mang, ale w sensie do LPS - zrobię o tym notkę), Petshopy zagościły w moim mrocznym serduszku.


Jeszcze tego samego roku do "koła zainteresowań LPS" wciągnęłam dwie inne przyjaciółki (z jedną zadaję się do dnia dzisiejszego, z drugą nie chcę mieć kontaktu - mówmy na nie Miranda i Wiwiana).


Ogółem to czwartą klasę (rok 2014-2015) wspominam bardzo dobrze. Wraz z Mirandą i Edytą potrafiłyśmy całe przerwy spędzić na obgadywaniu LPSTuberek/blogerek, na naradzaniu się na temat poszczególnych figurek oraz oczywiście na zabawie. Piękne czasy...
Podczas częstych odwiedzin Mirandy zawsze świetnie się bawiłyśmy, a historie, które wtedy powstały, nadal tworzą część historii głównej mojego miasta. Ogromnie miło to wspominam.


Ten błogi stan trwał mniej-więcej do piątej klasy. Przecież wszystko co dobre szybko się kończy. Mój idealny świat zaczął się walić - ale od początku. W czwartej klasie Miranda dostała roczny szlaban kupowania LPS. Dlaczego? ... bo tak. Nigdy nie usłyszałam jasnej przyczyny, sama Miri nie miała pojęcia dlaczego. Osobiście przypuszczam, iż rodziciele mojej najlepszej przyjaciółki specjalnie wprowadzili ów zakaz, by wyleczyć ją z fascynacji Littlest Pet Shop. Tak to przynajmniej wyglądało. Pewnego razu będąc z Mirandą w jakimś archiwalnym sklepie, zaproponowałam, abyśmy poszukały G2. Zgodziła się, jednakże powiedziała "Ja i tak nie mogę kupić, nawet choćby za złotówkę.". Rodzice musieli ją nieźle podpuszczać, zwłaszcza że wszystko inne zakupić jak najbardziej mogła.


Brak nowych nabytków, brak dolewania oliwy do ognia, sprawił, iż w wakacje 2015 wydusiła, że według niej Peteczki są kiczowate, żałosne, dla dzieci itd. Było mi smutno, jednak z żalem pomyślałam; "Przecież mam jeszcze Edytę i Wiwianę!".
Z Wiwianą rzadko się spotykałam, a teraz to już nawet nie wspomnę, trudno mi więc było stwierdzić, czy nie kolekcjonuje na pokaz. Swoją pseudo przygodę zakończyła rok po Mirandzie. Edyta za to - to od niej przecież się zaczęło! Razem trwałyśmy przy naszych zwierzakach; chodziłyśmy na sesje (z jednej mam nawet posta), wymyślałyśmy historie, ogółem robiłyśmy to samo co z Miri. W drugiej połowie szóstej klasy Edzia również straciła iskierkę. To było widać. Nie chciała, jednakże dać mi tego do zrozumienia.


Dnia 02.12.2017 straciłam i ją. Otrzymałam wiadomość o treści "Może będę sprzedawała LPS (...)".


Myślicie, iż jestem zła na te wszystkie osoby? OCZYWIŚCIE, ŻE NIE!!!!!! Każdy ma przecież równe prawo do zmiany zainteresowań. Poza tym; dorastamy, a nasz światopogląd ulega wielu przemianom. Z tego co czytałam u Was na blogach, nie każdy miał takie szczęście, że w ogóle zbierał Littlest'y równolegle ze swoimi przyjaciółmi z realnego życia. To takie przykre :C Pisze ten post jak i również apeluję do tych, co aktualnie znajdują się w stanie, w jakim ja byłam około cztery lata temu. Chcę Wam powiedzieć jedną rzecz - cieszcie się tymi chwilami i nie zmarnujcie ich, bo one przeminą, gwarantuję Wam to.


Nigdy - takie brzydkie i dezmotywujące słowo. Choć mam te czternaście lat, smutno mi się robi, gdy pomyślę o nim i jego znaczeniu. NiGdY... phh, też mi coś!


Mawiają, że prawdziwe szczęście jest odczuwalne wtedy, gdy można się dzielić swoimi zainteresowaniami, pasjami z innymi. Zgadzam się z tym w stu procentach. Nie dziwcie się więc, że tak przeżywam te wszystkie straty. Móc z kimś porozmawiać w cztery oczy o LPS jest osiemnaście tysięcy razy lepiej niż przez internet. Przepraszam, ale taka prawda.

Naprawdę nie mam zielonego pojęcia, w jaki sposób zareagujecie na ten wpis. Ja osobiście bardzo się z niego cieszę - wreszcie się wygadałam, uff, nie mogłam dłużej dusić tego w sobie!

model z mojej dziwnej, balkonowej sesji - świetlik Impluvium

Co o tym wszystkim kochani myślicie? Koniecznie dajcie znać w komentarzu!

Za nim odejdę, pragnę się Wam czymś pochwalić :)
Patrzcie na te cudeńka:

"Gdy zapłaczą cykady"

Przyszły dzisiaj!! Cudne są!! Zaczęłam już czytać pierwszą część i szczerze genialna!! Zobaczymy, co będzie dalej ;3333

Bądźcie zdrów,
zdobywajcie przyjaciół,
do zobaczenia
no i cześśśśś!
~GalaxisLPS

wtorek, 6 lutego 2018

53) Wieczne Miasto

Hey, hey, hello!
Po drugiej stronie monitora GalaxisLPS we własnej osobie. Nie spodziewaliście się mnie tu tak szybko, co? Nie zważając na przeciwności losu - jestem! Przyznam, iż ostatnio stokroć lepiej czuję się na bloggerze niż YT. Dlaczego? Wspomniałam o tym w poprzedniej notce ;)

Dnia dzisiejszego, jak zwykle po moim jakimkolwiek wyjeździe, zaprezentuję Wam fotki, które strzeliłam będąc w Rzymie. Nie są to cuda, jednakże, nie da się ukryć, z części jestem naprawdę dumna. Z resztą - ocenicie sami (czy może raczej same xd)!

- Dobra, dobra, Galaxis, weź nie przedłużaj! 
- No okay, okay...

Jesteście gotowi na odbycie wspaniałej podróży przez samo serce Wiecznego Miasta? Czy czujecie tą energię? Tą siłę? - Nie? Szczerze, ja też nie, ale co tam. Jedziemy więc z tymi zdjęciami-prosięciami (błąd celowy, jakby ktoś nie zajarzył)!

Na blogu, tak jak w szkole, najpierw należy zrobić przedstawienie postaci. Ekhehem...! Brązowa suczka z lewej strony to Carmen (nowy nabytek), natomiast ta z prawej to, już chyba Wam znana, Aleksa. Są to siostry.
  Jak możecie zauważyć; do Włoch wzięłam tylko dwie figurki. Czemu tak bidnie? A no dlatego, iż czułam w kościach, że jak wezmę więcej, to wszystkie pogubię. W sumie, nie żałuję tej decyzji. Gdybym zdecydowała się na większą ilość LPS'ków, najpewniej nie miałabym dla żadnego z nich wystarczającej ilości czasu, choć mając tylko dwa i tak przeznaczałam go na czytanie "Nigdziebądź" od Neila Gaimana, a figurki miałam gdzieś.
  Tą fotografię ↑ wykonałam na balkonie naszego ośrodka. Ośrodka? Czy mogę tak to nazwać? To raczej był kawałeczek mieszkania. Więc: tą fotografię wykonałam na balkonie naszego rzymskiego mieszkania. No. Teraz jest to napisane poprawnie.

  Muszę zaznaczyć, iż mieszkaliśmy w dzielnicy (Cipro), gdzie przyjezdnych było niewiele, dzięki czemu mięliśmy szanse przyjrzeć się normalnemu życiu mieszkańców Italii. Well, jeśli mam być szczera, na tyle ile widziałam, Włochy bardzo mi się podobają. Ludzie są jacyś tacy milsi, spokojniejsi... Można tam spotkać też chyba wszystkie narodowości - z główną przewagą Azjatów. To jest genialne! Co do samego włoskiego - świetny język. Codziennie jeżdżąc metrem nauczyłam się kilku słów:

destro - prawo
sinistro - lewo
uscita - wyjście


Hehe, metro uczy i edukuje. Jak gdyby ktoś pytał: najbardziej lubiłam stacje Barberini, Flaminio i Colosseo. Circo Massimo też bym nie pogardziła. Boże święty, po co ja to piszę?!! Wracajmy do Littlest'ów.

To zdjęcie z wyostrzonymi figurkami dałam na instagrama, zalicza się ono do grupy "tych, z których jestem dumna...". Te chaotycznie ułożone figurki mają swój czar. Wgl podczas tego wyjazdu, odkryłam, choć wcześniej już to wiedziałam - teraz tylko w owym przekonaniu się potwierdziłam, że fotki zawierające tą nutkę artystycznego nieładu, są po prostu ciekawsze i lepiej się na nie patrzy. Wyobraźcie sobie tylko, iż Carmen i Aleksa stoją prosto. Co widzicie? Zdjęcie, być może udane, natomiast nieciekawe.

 Macie tak tutaj dla porównania. Które lepsze? Te czy te u góry? W sumie, opinia nie będzie adekwatna, gdyż jest to inna perspektywa, inne miejsce, ale cóż.

*Pozdrawiam ludzi na tej fotografii :P*

Tutaj postanowiłam pobawić się słońcem ☀
Omgggg, nawet sobie nie wyobrażacie, jak cholernie się bałam, że Carmen spadnie mi z tych kamieni w dosłowne, niedostępne zwiedzającym, ruiny. To byłaby masakra! Zwłaszcza, że gości w Petkowicach od niedawna... Lecz spokojnie. Podczas sesji zdjęciowych nie ucierpiał żaden człowiek ani żaden Pet Shop :)

 Gdyby jednak było inaczej, Carmen spoczywałaby teraz gdzieś pomiędzy tymi murami piwnicznymi.

Mimo iż, słoneczko pierwszego dnia nam dopisywało było mi niewyobrażalnie zimno. Ludzie chodzili porozbierania - krótki rękawek itd. - natomiast ja paradowałam w zimowej kurtce, cały czas z rękami w kieszeniach. Musiałam wyglądać jak świruska. Serio. Ciekawe co inni sobie pomyśleli; "O, chyba przyjechała z Afryki, że jej tak zimno!" - a tu nie, it's a prank bro, przyjechałam z Polski, z kraju o klimacie chłodniejszym niż klimat włoski.

*Dwa zdjęcia zewnątrz różniące się tylko ludźmi [wtf]* 

Nie pytajcie mnie, co jest tutaj, bo nie pamiętam. Na stówę jest to kawałek drogi do Czegoś. Forum Romanum? Raczej tak, chociaż nie dam sobie za to ręki uciąć (ani LPS zabrać ;p). Uyy, aż ciarki mnie przechodzą, gdy pomyślę o tym, jak tam było (przynajmniej mi) zimno. Okropieństwo.

🌿🌿🌿 

Za siostrami tysiącletnia historia i, gdy się przyjrzycie, dźwig. Jako ciekawostkę dodam, iż kiedy tam się znajdowałam, przeleciał nade mną, i innymi stworzeniami będącymi tam, helikopter papieski. Zrobił parę kółek i odleciał hen, hen. Był strasznie głośny -.- (w końcu to helikopter).

Widzicie zabudowania z tyłu? To, jak wiadomo, Rzym. Może i nie wygląda tak okazale jak w telewizji, jednakże ma swój prywatny urok osobisty, któremu, stety czy niestety, się poddałam. Z resztą, nie tylko ja! Carmen od dawna pasjonuje się Italią. Wyjazd do Wiecznego Miasta był spełnieniem jej najskrytszych marzeń. Nikt z Was to czytających, nie jest w stanie pojąć jaka uśmiechnięta i rozradowana była przez cały ten wyjazd! Aż miło patrzeć ;3

❤❤❤

Teraz mała dawka zabytków.

 Ołtarz Ojczyzny
Wiem, że to prawdopodobnie jest troszeczkę dziwne, ale uwielbiam robić zdjęcia pod słońce. Tak, tak - zdaję sobie sprawę z tego, iż jest to wielce nieprofesjonalne, jednakże cieszy moje oczy. Przepraszam xD. Mimo wszystko, fotkę tą uważam za chłam...

Plac Piazza del Campidoglio
Łee, kolejna nieudana fotografia :C Ucięłam górę budynku... Jak żyć (xd)? Jako rekompensatę powiem Wam, iż ten plac zaprojektował Michał Anioł w 1550 roku. Nie mam pojęcia, czy kogoś to w ogóle interesuje, natomiast pamiętajcie - zazwyczaj lepiej wiedzieć za dużo niż za mało.

Ażeby już Was nie męczyć historią, wraz z Aleksą i Carmen, udamy się nad rzekę. Tyber, o ile mnie pamięć nie myli. Byłaby piękny, gdyby ludzie tak jej nie zanieczyścili...

🌊🌊🌊

Spójrzcie na powyższe zdjęcia - niby są takie same, natomiast dosyć się różnią. Istotną rolę odgrywa tu ostrość. Które bardziej do Was przemawia?


"Hey, what a beautiful day
All I need is a taste
Nothing but a good time
Sippin' on sunshine"


Tutaj, moi mili, znowu zabawię się w profesjonalnego przewodnika. Ten obdarty plac przed Wami to Circo Massimo. To właśnie tam odbywały się wyścigi rydwanów. Pomyśleć, że w najlepsze robiłam zdjęcia, stałam, śmiałam się w miejscu, w które wsiąkło tyle krwi, że gdyby ją wydobyć krwiodawstwo nie byłoby już potrzebne...

 🔥🔥🔥


"When it's you and me
We don't need no one to tell us who to be
We'll keep turning up the radio
What if you and I just put up 
A middle finger to the sky?
Let them know that we're still rock n roll"♫


Jak każdy wie - obowiązkowym przystankiem w Romie jest Watykan - oczywiście więc go zaliczyłam. Nie mam jednak z niego jakiś ładnych fotek, dlatego też zaprezentuję Wam ich dość skąpy zbiór.

Dobra; to jest Plac Świętego Piotra widziany z Bazyliki Świętego Piotra. Wysoko, czyż nie?

💫💫💫

Fontanna di Trevi
Jeśli ktoś z Was myśli, że to taka po prostu nieciekawa, szara fontanna - myli się. Łaska z Nieba na mnie spadła, że na fotografii nie ujęłam tej rzeczy ludzi, która się przed nią znajdowała. Doprawdy, rozchwytywane miejsce! Jedna dziewczyna nawet robiła sobie zdjęcia z okazji szesnastych urodzin (miała balony w kształcie 1 i 6, dlatego więc zakładam, że chodziło o urodziny). 

💦💦💦

Ufff, powoli, powolutku zbliżamy się do końca.

Gdy się przypatrzycie, zauważycie, iż Carmen wydaje się dużo bardziej zainteresowana zabytkami niż jej siostra. W sumie - co się dziwić? Aleksa widziała już to wszystko będą w trasie wraz ze swoim zespołem - The Saturdays - a Carmen... ona nawet nigdy nie była za granicą!

Te drzewa wyglądają jak z bajki 🌳

Dalej mam fotki z muzeum, jednakże myślę, iż Was one nie zainteresują. Nie dość, że są brzydkie to tak mało ekspresyjne - jednym słowem żal.pl.

Z całego serduszka pozdrawiam, wszystkich czytających to emosów 👌

I co? Koniec i tocka, jak to mój tata ma w zwyczaju mawiać. Gratuluję, jeżeli wytrwaliście do tego momentu. Jest mi niezmiernie miło.

Nie będę już przedłużać.
Bądźcie zdrów,
zdobywajcie przyjaciół,
do zobaczenia,
no i cześśśśśśśśśśśśśśśśśśs
~GalaxisLPS

niedziela, 4 lutego 2018

52) Zimno lecz teraz

- Galaxis, żyjesz?
- Żyjo.
Siema!
Witam Was przeserdecznie w to zimowe popołudnie po miesiącu ciszy. Głuchej ciszy. Po moim dosłownie ostatnim filmie otrzymałam wiele zapytań typu; Kończysz z blogiem? Zostawiasz bloga? Będziesz jeszcze pisać? itd. Spokojnie, pozwólcie, że rozwieję Wasze wątpliwości - nie, nie zostawiam bloga. Owe wideo dotyczyło tylko i wyłącznie kanał GalaxisLPS. To z niego odchodzę. Nie będę się jednak o tym rozpisywała, wszystko, co miało zostać w tej sprawie powiedziane, zostało ujęte w tym filmie. Kogo to interesuje - zapraszam do obejrzenia, kto ma to w dupie - zapraszam do dalszej lektury ów wspaniałego posta.

Tak na marginesie, gdyby ktoś był ciekawy jaki jest mój nowy, aktualny kanał LPS są to Placki, które lewitują. Wspominałam o nim już parę notek wcześniej, jednakże, no cóż, ludzka pamięć jest krucha i prawdopodobnie nikt już nie pamięta o jego istnieniu.

Na usta zapewne ciśnie się Wam pytanie - Galaxis, o czym notka? Jeżeli mam być szczera, to w pierwszej chwili zamierzałam zrobić photoshoot, natomiast... w mojej głowie kłębi się multum różnych, dziwnych, może i nawet niepokojących myśli, które chcą, a nawet muszą wydostać się na zewnątrz - w przeciwnym razie zjedzą mnie od środka. 
To co, moi mili? Jesteście gotowi?

W pierwszej kolejności wypadałoby poznać główne bohaterki naszych zdjęć - z lewej strony Beriszja, z prawej Aquma (tak, wiem, że to się pisze inaczej :p). Obydwie miśki są kuzynkami, natomiast spotkały się dopiero parę tygodni temu, gdyż Aquma całe życie mieszkała bardzo daleko i nigdy jakoś nie miały okazji się poznać. Szkoda. Dokładnie 21 stycznia wybrały się razem na sanki, a tam odkryły w sobie bratnie dusze. Bratnie? Chyba źle to ujęłam - one są swoimi totalnymi przeciwieństwami! Beriszja jest władcza, stanowcza oraz twardo stąpa po ziemia, a Aquma... jak by to ująć... oglądaliście kiedyś My Little Pony? Co to za pytanie - na 100% tak! Był tam taki cichy, słodki kucyk o imieniu Fluttershy. Aquma jest jej dokładnym odpowiednikiem z tą tylko różnicą, iż ona nie jest w żadnym stopniu nieśmiała. Wracając do kuzynek - różnią się ogromnie, jednakże jak to powiadają, przeciwieństwa się przyciągają. Są jak yin i yang :3

Pierwsza fotka - pierwsza sprawa. W 2018 wszystkie osoby rocznika 00 będą miały osiemnastkę. 6 stycznia dotknęło to właśnie Igi - w sumie mogłabym już powiedzieć; pani Igi. Obiecuję, że ostatni raz o Niej wspominam, przypuszczam, iż to już was męczy. Dla mnie jest to... kuriozalne. Niby wszystko ok, jednakże gdy pomyślę, że ta nastolatka pałająca miłością do LPS nie wróci to... jakoś mi nieswojo. Lecz cóż, czasu nikt z nas nie jest w stanie zatrzymać, czy chociażby cofnąć. Wyobraźcie sobie, za cztery lata to będę ja. Za cztery lata nie będę już Cichą Olą z Siódmej Klasy, ale Olą Zdającą Maturę. Co wtedy będzie? Czy nadal Pet Shop'y będą gościć w moim sercu? Mogę Wam zarzekać, przysięgać, że tak, oczywiście, natomiast nikt, nawet sama ja, nie wie i się nie dowie, co nastąpi jutro, a co dopiero za cztery lata... Kochani, pozostaje nam tylko rozkoszować się chwilą oraz powoli ulatniającym się dzieciństwem :)

Druga sprawa - LPSTube. Dawno mnie na nim nie było, dawno nie nagrywałam oraz dawno nie oglądałam, jedno jednak zapamiętałam - ostatnio pojawia się tam, moim zdaniem, coraz więcej gówna. Niech nikt, broń Panie Boże, nie pomyśli, iż chodzi mi o nowoprzybytych PetkoTuberów! Nie! Mówiąc 'gówno', mam na myśli filmy. Odnoszę bowiem wrażenie, że niektóre osoby pragną nie być LPSTuberami, ale Vlogerami Pod Przykrywką LPS. Tłumacząc; w YouTube'owej strefie Littlest Pet Shop nie ma już tylu seriali, short movie'ów itd., ale jest istne rakowisko Tagów, Challenge'ów oraz Vlogów. Z mojej perspektywy wygląda to tak, że ludzie na siłę starają się odtworzyć vlogowy YT u Littlest'ów z tą tylko różnicą, że nie oglądasz czyjejś twarzy, ale kawałek ręki i figurkę. Dlatego też aktualnie dość rzadko zagłębiam się w tamte strony. Wiem, iż w proponowanych wyskoczy mi coś w stylu ''LPS: Tag z mamą/siostrą/babcią/psem'', a to już na samym wstępie niewyobrażalnie mnie zniechęca. Możecie pomyśleć, że się czepiam - być może to prawda - jednakże musiałam się tym z kimś podzielić. Śmiało, piszcie w komentarzach, po jakiej stronie WY jesteście. Z miłą chęcią przeczytam, co macie na ten temat do powiedzenia :D

Trzecia sprawa. O ile YTeczek schodzi na psy, tak blogosfera - ło ło ło ło ło! Ostatnio nowych blogerów przybywa i przybywa - bardzo dobrze! Staram się wszystkich dodawać do polecanych, jednakże, no nie ukrywam, iż gubię się w tym wszystkim. Tak ma być! LPS'kowe blogiery odzyskują dawną świetność! Ktoś ma Tymbarka?! Wznieśmy toast! Doprawdy, moje serce raduje się bardziej z każdym nowym członkiem tej społeczności - czytelnikiem czy twórcą -> wszystko jedno! Nie wiem, dlaczego w jednej chwili na blogi padł tak ogromny napływ ludności, ale myślę, iż nikt nie będzie narzekać ;3

*to zdjęcie jest moją tapetą na telefonie*
Czwarta sprawa. Skoro już o społeczności mowa, ku memu zdumieniu, wzrosła aktywność na Littlest Pet Shop PL! Gdy byłam pewna, że ta grupka jest dawno martwa, pojawili się nowi członkowie. Genialnie! Lecz, mimo wszystko, nie jest to tak aktywne forum, jak wyglądało w moich marzeniach. Wydaje mi się, iż więcej się dzieje na grupce Egonka, do niej więc Was odsyłam. 
Ludzie interesujący się tym samym, muszą mieć miejsce do wspólnych dyskusji, wymiany zdań oraz innych pierdół tego sortu. Żeby to wypaliło musi być to jednak nagłośnione oraz WSZYSCY muszą chcieć. Patrzę na siebie - kto to mówi...

Piąta sprawa. Wracamy zaś do LPSTube. Gdy już natkniemy się na jakiś ogarnięty serial, zazwyczaj jest on o demonach. Czemu? Nie jest to żadne oskarżenia, sama mam serial o tej tematyce, jednakże bardzo mnie to zastanawia. To przez Xerdę? Chyba tak. Twórcy decydujący się na takową tematykę dzielą się na dwa typy: ci, co myślą, iż się przez to wybiją oraz osoby, które po prostu interesują się/lubią te klimaty. Jak kiedyś był szał na ''hej, jestem nowa w szkole'' tak teraz paranormalia górują w rankingu popularności. Mi osobiście to nie przeszkadza, ale są osoby, które praktycznie rzygają już tym mrocznym fantasy-horror. Bo w sumie - co za dużo to niezdrowo.

Oki, raczej tu zakończę. Fotek mam dużo, dużo więcej, natomiast myślę, że te sześć całkowicie wystarczy. Poza tym, wszystkie rozkminy już wyczerpałam, a nie chcę by było tak 'bez przekazu'.

Tak w ogóle ostatnio mega jaram się mangą.



Na chwilę obecną mam tylko jedną - Ścieżka Młodości (Ao Haru Ride) - ale idą mi cztery następne (Another), więc jest moc 💪

Łee, dla mnie to już ostatni tydzień ferii... Obiecuję, że coś napiszę. Przynajmniej mam taką nadzieję.

Bądźcie zdrów,
zdobywajcie przyjaciół,
elo!
~GalaxisLPS