środa, 9 maja 2018

54) Zostałam sama

Dzień dobry,
po tej stronie nikt inny jak Galaxis i uprzedzając wszystkie pytania - tak, wróciłam, choć właściwie nigdy nie odeszłam. Potrzebowałam tych trzech miesięcy by stać się lepszym człowiekiem grać w MovieStarPlanet, więc teraz przychodzę do Was z nowymi pomysłami jak i nową dawką energii.
Podczas mojej nieobecności zmieniło się tylko to, że z wady wzroku -0,25 przeszłam na prawie -2, jednakże dla Was ta różnica nie będzie w ogóle zauważalna. Co tu jeszcze napisać? Byłam w Anglii, kupowałam mangi, spotykałam się ze znajomymi - ogarniałam sprawy typowe dla nastolatki. Mój konkurs z polskiego, o którym wspominałam Wam już wcześniej, zakończył się. Dostałam się do finału, ale nie na podium. Szkoda. Za to w szkolnym-próbnym-teście-ósmoklasisty zdobyłam 100% B) Tylko mówię... :)


W dzisiejszym jakże boskim wpisie-lisie opowiem Wam pewną historię. Zabierałam się do opisania jej już w grudniu, natomiast, no... coś nie pykło. Znaczy, może inaczej - post został skończony, ale ze względu na swoją beznadziejność usunięty. Jesteście ciekawi o co chodzi? Nie? No cóż, i tak Wam powiem :3 Naturalnie sprawa ta łączy się z LPS, atoli i ja jestem w nią zamieszana. To trochę przykre, wszakże prawdziwe.


a więc było to tak
Ponowną miłością do Littlest Pet Shop zaraziła mnie moja ex przyjaciółka (na potrzebę notki nazwiemy ją Edyta). Wszystko wydarzyło się, gdy w wakacje 2014 złamałam nogę. Edyta przyszła do mnie, do domu i, jak to dzieci, zaczęłyśmy się bawić - czym? Chyba nie sposób się domyśleć, że Petkami! Oczywiście wszystko nagrywałyśmy. Był to nieduży gest, natomiast wystarczył do rozpalenia we mnie ledwo przygasłych płomyczków dawnej, przedszkolnej miłości. W wielkim skrócie - stałam się Ritorupetto (Ritorupetto - nazwa mojego autorstwa, oznacza to samo co Otaku do mang, ale w sensie do LPS - zrobię o tym notkę), Petshopy zagościły w moim mrocznym serduszku.


Jeszcze tego samego roku do "koła zainteresowań LPS" wciągnęłam dwie inne przyjaciółki (z jedną zadaję się do dnia dzisiejszego, z drugą nie chcę mieć kontaktu - mówmy na nie Miranda i Wiwiana).


Ogółem to czwartą klasę (rok 2014-2015) wspominam bardzo dobrze. Wraz z Mirandą i Edytą potrafiłyśmy całe przerwy spędzić na obgadywaniu LPSTuberek/blogerek, na naradzaniu się na temat poszczególnych figurek oraz oczywiście na zabawie. Piękne czasy...
Podczas częstych odwiedzin Mirandy zawsze świetnie się bawiłyśmy, a historie, które wtedy powstały, nadal tworzą część historii głównej mojego miasta. Ogromnie miło to wspominam.


Ten błogi stan trwał mniej-więcej do piątej klasy. Przecież wszystko co dobre szybko się kończy. Mój idealny świat zaczął się walić - ale od początku. W czwartej klasie Miranda dostała roczny szlaban kupowania LPS. Dlaczego? ... bo tak. Nigdy nie usłyszałam jasnej przyczyny, sama Miri nie miała pojęcia dlaczego. Osobiście przypuszczam, iż rodziciele mojej najlepszej przyjaciółki specjalnie wprowadzili ów zakaz, by wyleczyć ją z fascynacji Littlest Pet Shop. Tak to przynajmniej wyglądało. Pewnego razu będąc z Mirandą w jakimś archiwalnym sklepie, zaproponowałam, abyśmy poszukały G2. Zgodziła się, jednakże powiedziała "Ja i tak nie mogę kupić, nawet choćby za złotówkę.". Rodzice musieli ją nieźle podpuszczać, zwłaszcza że wszystko inne zakupić jak najbardziej mogła.


Brak nowych nabytków, brak dolewania oliwy do ognia, sprawił, iż w wakacje 2015 wydusiła, że według niej Peteczki są kiczowate, żałosne, dla dzieci itd. Było mi smutno, jednak z żalem pomyślałam; "Przecież mam jeszcze Edytę i Wiwianę!".
Z Wiwianą rzadko się spotykałam, a teraz to już nawet nie wspomnę, trudno mi więc było stwierdzić, czy nie kolekcjonuje na pokaz. Swoją pseudo przygodę zakończyła rok po Mirandzie. Edyta za to - to od niej przecież się zaczęło! Razem trwałyśmy przy naszych zwierzakach; chodziłyśmy na sesje (z jednej mam nawet posta), wymyślałyśmy historie, ogółem robiłyśmy to samo co z Miri. W drugiej połowie szóstej klasy Edzia również straciła iskierkę. To było widać. Nie chciała, jednakże dać mi tego do zrozumienia.


Dnia 02.12.2017 straciłam i ją. Otrzymałam wiadomość o treści "Może będę sprzedawała LPS (...)".


Myślicie, iż jestem zła na te wszystkie osoby? OCZYWIŚCIE, ŻE NIE!!!!!! Każdy ma przecież równe prawo do zmiany zainteresowań. Poza tym; dorastamy, a nasz światopogląd ulega wielu przemianom. Z tego co czytałam u Was na blogach, nie każdy miał takie szczęście, że w ogóle zbierał Littlest'y równolegle ze swoimi przyjaciółmi z realnego życia. To takie przykre :C Pisze ten post jak i również apeluję do tych, co aktualnie znajdują się w stanie, w jakim ja byłam około cztery lata temu. Chcę Wam powiedzieć jedną rzecz - cieszcie się tymi chwilami i nie zmarnujcie ich, bo one przeminą, gwarantuję Wam to.


Nigdy - takie brzydkie i dezmotywujące słowo. Choć mam te czternaście lat, smutno mi się robi, gdy pomyślę o nim i jego znaczeniu. NiGdY... phh, też mi coś!


Mawiają, że prawdziwe szczęście jest odczuwalne wtedy, gdy można się dzielić swoimi zainteresowaniami, pasjami z innymi. Zgadzam się z tym w stu procentach. Nie dziwcie się więc, że tak przeżywam te wszystkie straty. Móc z kimś porozmawiać w cztery oczy o LPS jest osiemnaście tysięcy razy lepiej niż przez internet. Przepraszam, ale taka prawda.

Naprawdę nie mam zielonego pojęcia, w jaki sposób zareagujecie na ten wpis. Ja osobiście bardzo się z niego cieszę - wreszcie się wygadałam, uff, nie mogłam dłużej dusić tego w sobie!

model z mojej dziwnej, balkonowej sesji - świetlik Impluvium

Co o tym wszystkim kochani myślicie? Koniecznie dajcie znać w komentarzu!

Za nim odejdę, pragnę się Wam czymś pochwalić :)
Patrzcie na te cudeńka:

"Gdy zapłaczą cykady"

Przyszły dzisiaj!! Cudne są!! Zaczęłam już czytać pierwszą część i szczerze genialna!! Zobaczymy, co będzie dalej ;3333

Bądźcie zdrów,
zdobywajcie przyjaciół,
do zobaczenia
no i cześśśśś!
~GalaxisLPS

12 komentarzy:

  1. Galaxis wróciła! (Musiałam to napisać xD)
    Ja późno zaczęłam zbierać LPS, więc nigdy nie dowiedziałam się jak to jest móc się z kimś nimi pobawić, ale mam takie wspomnienia z figurkami z Kindera i to było naprawdę coś! Za to teraz LPSy zbiera moja siostra i naprawę dużo frajdy sprawia mi dzielenie się z nią nowościami i dziki szał przy promocjach. :D
    Zawsze mi przykro, gdy rodzice nie akceptują (zupełnie nieszkodliwego) hobby dziecka. Na pocieszenie mogę dodać, że później, kiedy się staje mniej zależnym (chyba przeważnie finansowo) od rodziców można sobie to odbić. xD
    I zgadzam się, że możliwość dzielenia się pasją z innymi to chyba najlepsza rzecz w posiadaniu hobby. Dlatego i ja tu jestem. I na blogu, i na kanale. Myślę, że to baardzo pomaga rozwinąć się pasji. To jak z artystami - nie powinno się swoich dzieł chować do szuflady, bo artysta czuje potrzebę pokazywania ich światu i to go napędza. Oczywiście zakładam, bo rzeczywistości nie da się oszukać, że za kilka lat połowy z nas już nie będą interesowały petki. Człowiek się zmienia i rozwija, jego zainteresowania również i tak, jak mówisz, nie ma w tym nic złego. Ba, to dobra rzecz. Ale póki tu jesteśmy, póki mamy to zainteresowanie, to możemy się tylko cieszyć. Szkoda czasu na wszelkie dramy i bolączki. <3
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś, nareszcie ♥! Już się bałam, że nie wrócisz ;w;. Następnym razem jak robisz sobie przerwę to weź coś powiedz x,d. Co do posta to ja niestety nie miałam żadnych przyjaciółek, które się tym interesują :<. Aleee miałam siostrę xD [tzn nadal mam siostrę, ale już ją to nie interesuje xd]. Jedną przyjaciółkę próbowałam tym zainteresować i jej tam mówiłam żeby to tam oglądała i wgl, ale coś nie wyszło xD... A tak wgl to ile masz mang? I o czym są te tutaj, może się skuszę xd!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wgl to nieźle trafiłaś, na dzień lpstuba xD! [tzn prawie, bo jest dzisiaj xd]

      Usuń
  3. *je lody* Miałam tak samo! Niestety, taki czas, że niektórzy chcą być na pokaz dorośli. Pod koniec piątej klasy obie moje przyjaciółki stwierdziły, że są za stare na LPS i zostałam w hobby sama. Cóż, nie widziałam wtedy, że istnieją o tym jakieś blogi więc moja miłość do petków stopniowa malała, ale wróciła już w pierwszej gimnazjum. Oh zachęcam do zajrzenia do moich nieśmiałych początków http://studioparapet.blogspot.com/2015/11/po-nowemu.html wszystko zaczęło się w dzień niepodległości. Potem kupiłam nowe figurki realizując swoje dziecięce marzenia, po jakimś czasie blog chylił się ku upadkowi, bo nikt nie wiedział o moim istnieniu. Do czasu. I oto jestem. Dotknęła nas, że tak to ujmę - selekcja naturalna. Zostali tylko nieliczni, bo reszta uważa to za infantylne hobby.

    a i fajne to przedostatnie zdjęcie świetlika. Nie ujmę tego profesjonalnie, ale światło działa w ten sposób, że figurka wygląda jak żywa :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tu przybyłam z instagrama xd
    Ja miałam przyjaciółkę która zbierała LPS...A może nadal ją mam? Bo już z 4/5 razy zmieniała swoje zdanie na temat LPS że ja już nic niewiem! Wczoraj stwierdziła że LPS są głupie,nudne,dziecinne i że jest na nie za stara :'c *a w tym samym czasie bawi się MLP* A jak je ,,lubiła'' to gadała tylko o tym jakie te LPS G4/G5 są brzydkie i głupie a jakie stare LPS'ki są piękne i wgl. Chociaż w swojej kolekcji miała tylko jakieś 20 G4 i 5/10 starych LPS i w tym 2 podróby :/
    Chociaż czasem myślę że polubiła LPS tylko po to żeby mi się przypodobać.
    Dobrze że nie powiedziałam jej o blogu moim o LPS bo by mogła mnie potem dokuczać ;-;
    Przepraszam jeśli ten kom nie ma sensu x''D

    OdpowiedzUsuń
  5. OMG żyjesz! Ja jestem w 5 klasie i co moja przyjaciółka lubi mlp tak jak ja(o nie to miał być nasz sekret!) Inna zbiera LPS inna miała blog o nich ale przez jedną dziewczynę go nie posze, a ja muszę zmienić bloga na o moim życiu i o LPS potrzebowałam dowch blogów więc połą je w 1. Tak wgl nwm o czym jest ten kom xd

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja przygoda z LPS zaczęła się dawno temu, bo w zerówce. Co prawda wtedy nie ogarniałam jeszcze zbytnio całego LPS-owego światka, ale już zaczęłam kolekcję. Moja miłość do tych figurek trwała gdzieś do 5 może 6 klasy podstawówki. Teraz trochę przygasła, choć próbuję powrócić. Jednakże jest mi ciężko, bo chyba już trochę wydoroślałam ;). Mam jednak nadzieję, że tak wielka pasja powróci. W tym celu zaczęłam pisać bloga, aby na nowo zainteresować się petkami (tak poza tym to też dlatego,że kocham pisać). Swoją drogą fajny post.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tylko pierwsze 3 klasy szkoły miałam przyjaciółki kolekcjonujące lps, tak samo jak ja. Teraz mam jedną jedyną, która lubi lps, ale nie tak bardzo jak ja: bardzo rzadko kupuje nowe i nie siedzi w lps'owym internecie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo przyjemnie czyta się twojego bloga 😁 Na pewno jeszcze tu zajrzę 😊

    OdpowiedzUsuń
  10. Też tak odczuwam,ja niestety nie mogę kupować lps, ale nadal je nagrywam ^^ Szkoda, że tak późno się z czaiłam iż można było je nadal kupować w sklepie (chodzi o G2) :/ Mam przyjaciółkę, która kolekcjonuje lps, ale kupować ich też nie może ;(

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja w szkole mam kol które zbierały ale kolekcja ich nie była zbyt duża gdyż nie liczyła 20 petków. Jednej już te promyczki zgasły i wgl z nią zerwałąm kontakt bo ona była fałszywa! Za tu drugą lubię wymieniłam się nawet z nią! oddałą mi większość petków może jakieś jeszcze i da a tego co się ze mnąwymieniłą zostawia tak sama powiedziała. A w szkole jak przyjdę z petkami o koleżanki chcą się ze mną pobawić na orzerwie xd
    ~Cookie~

    OdpowiedzUsuń